Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 stycznia 2014

Maciej Cieślak - zogniskowany na człowieku /Maciej Zieliński/

© Maciej Cieślak
Fotograf, podróżnik, laureat konkursu "National Geographic". Wybiera często trudne tematy. Swoimi zdjęciami chce wpływać na naszą zbiorową wyobraźnię.

Pojawiłeś się dopiero po sukcesie "Bajki masajskiej". Zacząłeś późno, czy nie zabiegałeś wcześniej o rozgłos?

- Fotografować zacząłem bardzo wcześnie, bo już w podstawówce. Fotografię zgubiłem później gdzieś na studiach, by wrócić do niej po 20 latach. Po pierwszym roku studiów, pod koniec lat 80., wyjechałem na wakacje do Anglii zbierać truskawki. Wtedy jeszcze dużo fotografowałem, miałem dwa Zenity. Jednego sprzedałem od razu, żeby mieć w razie czego na bilet powrotny - był wart jakieś 50 funtów, a bilet samolotowy kosztował wtedy nie więcej jak 20. Drugiego zostawiłem pechowo w "stopie" i przepadł. Zaangażowałem się w studia i pracę społeczną, to były początki transformacji. Byłem w NZS-ie, to mnie wtedy mocno zajmowało, fotografia zeszła na trzeci plan. Oczywiście dziś tego żałuję, mogłem zostać fotografem NZS-u, mało kto z nas robił wtedy zdjęcia.
 

piątek, 22 listopada 2013

"Nieodwracalne". Dlaczego młody fotograf robi projekt o byłych więźniach obozów nazistowskich?


Dopiero teraz sobie uświadamiam, że tytuł książki "Nieodwracalne" opisuje nie tylko stan umysłu i ducha byłych więźniów obozów nazistowskich, ale także to, co przez ostatnie cztery lata działo się ze mną i z moją żoną. Wojna i obozy nie kończą się na pokoleniu Kolumbów - rozmowa z fotografem Maćkiem Nabrdalikiem
 
Dlaczego młody fotograf, zamiast zrealizować współczesny temat, robi projekt o byłych więźniach obozów nazistowskich?

Kilka lat temu dostałem zlecenie od amerykańskiego magazynu "Smithsonian", by sfotografować Muzeum Auschwitz-Birkenau. Spędziłem kilka dni, chodząc między barakami. Podsłuchiwałem opowieści młodych przewodników, którzy przywołując nazistowskie statystyki, doprowadzali całe grupy zwiedzających do łez. Do mnie nigdy nie przemawiała wiedza z podręczników historii. Zastanawiałem się, czy da się lepiej zrozumieć to, co się działo w obozach. Wychodząc, zauważyłem nekrologi niedawno zmarłych więźniów i dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że są też więźniowie, którzy wciąż żyją wśród nas i że należymy do ostatniego pokolenia, które może do nich dotrzeć. Tak powstał pomysł na projekt "The Irreversible" (Nieodwracalne). Przez kolejne cztery lata robiłem im zdjęcia, a moja żona Agnieszka przeprowadzała z nimi wywiady.
 

Daleko po bliskość. Rozmowa z duńskim fotografem Aue Sobolem

Photographs © Jacob Aue Sobol

Wzbudzasz zaufanie.

Staram się być sobą. Rozmawiam z ludźmi, pokazuję im swoje prace. Są tacy, którym zależy na samym doświadczeniu, nie chcą zbyt wiele wiedzieć o mnie czy o tym, jak wykorzystam zdjęcia, inni chcą wiedzieć wszystko. W niektórych przypadkach przygotowuję się do takich spotkań, szukam wcześniej osób, które będą chciały pozować do zdjęć. Czasem po prostu poznaję ludzi na ulicy czy w barze.

Kiedyś jakiś dziennikarz zapytał mnie, czy postaci na moich fotografiach to manekiny! Nie wierzył, że można w ten sposób fotografować ludzi.

Zawsze szukam czegoś, co łączy mnie z tymi, których portretuję. Nigdy nie lubiłem być niewidzialny jako fotograf, tylko podpatrywać. Jeśli spotykam kogoś grającego w piłkę na ulicy, od razu chcę się przyłączyć, nie tylko patrzeć. Mimo że większości z tych, których fotografowałem, najprawdopodobniej nigdy już nie zobaczę, pamiętam każde z tych spotkań.